No to dzisiaj dzieci zrobiły nam niespodziankę!!
Powiedzieli, że mamy się ładnie ubrać, bo idziemy do restauracji. Trochę mnie zdziwiło, że na 11, ale pomyślałam, że we Francji to jednak są różne dziwne zwyczaje więc pewnie i tym razem ma być dziwnie :p Już jesteśmy gotowi, a tu Asia w koronkowej kremowej sukience, z tiarą we włosach i bukietem ciemno i jasnoróżowych goździków i Rafał w łososiowej koszuli zapraszają nas na ślub♥ Robimy wielkie oczy, 'jak to? dzisiaj?', totalne zaskoczenie, mam łzy w oczach... A oni mówią, że zostawili ten termin, który zarezerwowali rok temu i skorzystali z okazji, że jedni i drudzy rodzice przyjechali do Grenoble :)
Jedziemy więc do merostwa, tu odbywa się cywilna uroczystość, urzędniczki mają trochę problemów z naszymi polskimi nazwiskami, hehe.
Potem jedziemy kilkadziesiąt kilometrów do Saint-Paul-de-Monestier do restauracji Au Sans Souci. Jest to urocza knajpka z przepysznym jedzeniem. Wybieramy menu, na początek malutkie gazpacho z pomidorów i malin, na przystawkę królik na 3 sposoby, danie główne filet z kaczki z warzywami i ziemniakami gratine dauphinois, potem zestaw miejscowych serów i deser, lody nugatowe, lol! pyszności. Maciej je pate z pstrąga, jagnięcinę, sery i na deser lody chartreusse.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz